Galeria

Sheshi Frederik Shopen


Wieczorem idziemy na Sheshi Frederik Shopen, czyli skwer Szopena. Stoi na nim od 2003 r. popiersie kompozytora, dar Polski dla albańskiego Towarzystwa Szopenowskiego. Dla uczczenia 200. rocznicy urodzin Fryderyka skwer oficjalnie nazwano jego imieniem. – Chcemy tu, pod pomnikiem, organizować koncerty szopenowskie – mówi Malaj. – w maju mają przyjechać pianiści z Polski. Mimo zmierzchu ulica wciąż żyje. Młodociani sprzedawcy nagabują przechodzących, próbując im wcisnąć towar – długopisy z herbem, zestaw plastrów na odciski, zapalniczki i zapałki, losy państwowej loterii. Nie są nachalni, uśmiechają się, próbują zagadać. Albański jest językiem hermetycznym, trudnym i bardzo starym (ciekawe, kto od kogo pożyczał – buty to çizme, ciżmy, pożar – zjarr, żar). Wśród starszych dominuje włoski jako język obcy, można znaleźć mówiących po rosyjsku. Młodzi – turystycznie, czyli po angielsku. Elementary, dear Watson… W ulicznych kioskach oferujących różne ciepłe przekąski – borek, czyli pierogi z francuskiego ciasta nadziewane warzywami, są naprawdę pyszne, podobnie jak grillowane sery – wystarczy pokazać palcem. Sprzedawca z garści bilonu odliczy należną sumę. Uśmiechnie się szeroko, gdy usłyszy „faleminderit” (dziękuję), ale litościwie nie będzie próbował sprawdzać dalej naszej znajomości języka. Na lotnisku w Warszawie okazuje się, że bagaże z Tirany nie doleciały. Miałem szczęście, że nie wracałem do domu z tym samym taksówkarzem. Miałby kolejny argument do swojej spiskowej teorii dziejów Albanii.

Grzegorz Sowula

Dlaczego Albania? / Nurkowanie / Noclegi / Dojazd / Cennik / O nas / Galeria / Kontakt

Polska Baza Nurkowa Albania - Saranda